piątek, 11 kwietnia 2014

Tort kakaowy (tradycyjny)



- Powiedzmy, że odkąd byłeś mały, zawsze marzyłeś, aby dostać lwa. Więc czekałeś, czekałeś, czekałeś i czekałeś, ale lew nie przychodził. Aż nagle zjawia się żyrafa. Możesz być sam, albo - możesz być z żyrafą.
- Poczekałbym na lwa.

A co, jeśli się nie doczeka? Zawsze można trzymać żyrafę w zanadrzu. Przynajmniej póki nie ucieknie z napotkaną przygodnie gazelą. Ewentualnie można spróbować przerobić żyrafę na lwa. Z grzywą będzie najłatwiej. Kolor od biedy ujdzie. Pewne trudności mogą się zdarzyć, kiedy przyjdzie do przekonywania żyrafy do wielgachnego kawału surowego mięcha. Krwistego oczywiście. Mięcho może przegrać konkurencję z zieleniną. Podsumowując: może nam nie wyjść. 
Podobno w miłości nic na siłę. A jak z miłością? Lwy są wszak narażone na wyginięcie (czyli jest ich mało). Ale z drugiej strony - co zrobić z taką żyrafą?






Składniki:
(na tortownicę o średnicy 20 cm)

Biszkopt:
5 jajek
3/4 szklanki drobnego cukru
2/3 szklanki mąki pszennej
1/3 szklanki kakao

Krem:
600 g serka kremowego naturalnego (typu Philadelphia)
1 kostka masła (200 g)
1 1/2 szklanki cukru pudru
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
4-5 łyżek kakao

Poncz:
1/2 szklanki wody
sok wyciśnięty z 1/2 cytryny
1 łyżeczka cukru

Dodatkowo:
dżem malinowy (ok. 1/2 słoiczka - 150 g)
pałeczki czekoladowe z nadzieniem truskawkowym (1 1/2 opakowania)
cukrowe gwiazdki
wstążka

Piekarnik rozgrzać do 160 stopni (z termoobiegiem). Dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia. Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania dodawać po 1 łyżce cukier (cały czas ubijając). Następnie dodać po kolei żółtka. Miksować tylko do momentu połączenia składników. Mąkę i kakao przesiać do masy jajecznej i delikatnie wymieszać drewnianą łopatką. Przełożyć ciasto do tortownicy. Piec przez ok. 40 minut (do "suchego patyczka").

Gorące ciasto wyjąć z piekarnika i w formie upuścić na podłogę z wysokości ok. 60 cm. Włożyć z powrotem do piekarnika. Wystudzić przy uchylonych drzwiczkach. Wystudzony biszkopt wyjąć z formy i przekroić na 3 blaty.

Masło utrzeć mikserem na puszystą masę. Dodawać stopniowo cukier, cały czas ucierając. Dodać wanilię, serek i dokładnie zmiksować. Na koniec dodać kakao, zmiksować i wstawić gotową masę na ok. 30 minut do lodówki (do lekkiego stężenia).

Składniki na poncz dokładnie wymieszać. Każdy z blatów nasączyć 1/3 ponczu. Wykładać kolejno: ciasto, warstwę dżemu i warstwę kremu. Udekorować dowolnie. Tort przechowywać w lodówce.

Smacznego!

wtorek, 8 kwietnia 2014

Curry z kurczakiem, ananasem i czerwoną fasolą

- Gdy byłam w twoim wieku, wprawiałam się co dnia przez pół godziny. Ach, czasem udawało mi się uwierzyć w sześć niemożliwych rzeczy już przed śniadaniem.

Po pierwsze: wszystko będzie ślicznie, pięknie i dokładnie po mojej myśli - co do szczegółu.
Po drugie: czekolada nie będzie szła w biodra, ani w cycki, w ogóle nigdzie nie będzie szła, będzie tylko przedobra.
Po trzecie: odkryję jakąś planetkę, albo gwiazdkę, albo nowy pierwiastek i będę sławna, pojutrze.
Po czwarte: rodzice przestaną dawać mi pieniążki i z tego powodu wcale nie umrę z głodu.
Po piąte: praca magisterska napisze się sama, wszystko inne na studia też samo.
Po szóste: usłyszę cudowne-czarowne "ok".
Uff. No to start.




Składniki:
(na 2 porcje)

1 pojedyncza pierś z kurczaka
1 mała cebula
2 ząbki czosnku
2 łyżki oleju z pestek winogron
1 puszka fasoli czerwonej w zalewie
6 plastrów ananasa
1/2 puszki mleczka kokosowego (200 ml)
1/2 szklanki soku z ananasa
sok z 1/2 cytryny
1 łyżka mąki rozmieszana w odrobinie zimnej wody
curry
słodka papryka sproszkowana
pieprz cayenne
sól
imbir sproszkowany

Cebulę pokroić w pióra. Kurczaka w paski lub w kostkę. Olej rozgrzać na patelni. Podsmażyć cebulę. Pod koniec smażenia dodać starty na tarce (na drobnych oczkach) czosnek. Do cebuli i czosnku dorzucić kurczaka. Przesmażyć. Przyprawić curry, papryką, pieprzem cayenne i imbirem. Dodać mleczko kokosowe, wymieszać i chwilę gotować.

Fasolę odcedzić z zalewy i dodać do sosu. Ananasa pokroić w kostkę, dodać do sosu. Wszystko wymieszać i podsmażać. Po kilku minutach dodać sok z ananasa i sok wyciśnięty z cytryny. Doprawić solą do smaku.

Na koniec sos zagęścić mąką wymieszaną w zimnej wodzie. Podawać z ulubionymi dodatkami (u mnie: kasza jaglana).

Smacznego!

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Pasta puttanesca


Świat według Sophie Dahl to miejsce nad wyraz przyjemne. Wypełnione żelkami, prawdziwymi lodami (ze śmietanki kremówki, nie jakiegoś tam mleka w proszku odtłuszczonego 1,5% i serwatki), gorzką czekoladą, która tak uroczo hałasuje przy łamaniu i kochaniem siebie. W całości od początku do końca.
Trudno jest jednak kochać siebie. Co więcej - myśleć tylko o sobie nie wolno, trzeba o wszystkim, co się rusza. Zatem hajda, o kotach. Koty są do myślenia przyjemne, puchate i z całą pewnością się ruszają. Autka też się ruszają (jaka szkoda, albo i nie szkoda, że żadnego akurat nie posiadam). I planeta się rusza. Wychodzi na to, że dużo jest rzeczy, o których należy myśleć poza sobą. Albo zamiast siebie. Niczym Matka Polka Samarytanka. I jeszcze Boska na dodatek.
Ale miało być o Sophie Dahl. Zatem makaron ladacznic (cóż za uroczo pruderyjna nazwa).



Źródło przepisu: S. Dahl, Apetyczna panna Dahl

Składniki:
(2 porcje)

200 g makaronu penne
3 łyżki oliwy z oliwek
1 ząbek czosnku, obrany i posiekany
1/2 świeżej czerwonej papryki chilli
400 g pomidorów w puszce (krojonych)
4 fileciki anchois
1/2 łyżeczki brązowego cukru
150 g czarnych drylowanych oliwek
2 łyżki świeżej natki pietruszki, posiekanej

Papryczkę chilli pozbawić pestek i posiekać drobno. Pomidory odsączyć z zalewy. Na patelni rozgrzać 2 łyżki oliwy. Czosnek i chilli podsmażyć. Dodać pomidory. Podsmażać na wolnym ogniu.

Fileciki anchois rozgnieść na pastę z łyżką oliwy. Dodać do sosu. Doprawić cukrem. Smażyć sos przez ok. 20 minut.

Makaron ugotować zgodnie z przepisem na opakowaniu. Oliwki pokroić. Dodać do sosu pod koniec gotowania. Wymieszać gotowy sos z makaronem. Podawać z posiekaną świeżą natką pietruszki.

Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...